
Zaczęło się zwyczajnie.
Niemcy. Koniec wojny.
Ona Finka. On Polak.
Przygotowują sie do powrotu. On, facet 25 letni ma już dziewczynę. Przyszły teść mawiał :
Panie Witku ! Moją karetą pojedziesz pan do ślubu.
Ona, dziewczyna 18 letnia, mogła wracać tylko do Tyrnavy gdzie czekała na nią matka i siostra.
On wyjeżdżał pierwszy. Był już w pociągu. Krzyknęła :
NIE JEDZ!!! ZOSTAŃ!!!
Wyskoczył. Karetą pojechał ktoś inny.
Do dzisiaj nie wie w jakim języku krzyczała.
Potem urodził się brat. Po dwóch latach, moja skromna osoba. W dalszej kolejności siostra i brat
najmłodszy.Mam w sobie krew jednego koloru, która płynie dwoma rzekami: Odrą i Oulujoki. W obu
płynie idealnie.
Pierwsza wizyta w Finlandii miała miejsce w 1956 r.
Pamiętam jak dziś. Lot, powitanie, pierwsze zdęcia, czekoladki, rodzynki i gumę do życia /puruguma/.
O saunie nie wspomnę.
Pamiętam pierwszy mecz hokejowy, pamiętam Tampere, Pori, Tyrnavę , Paras. Właśnie wówczas,
pierwszy raz w życiu, zobaczyłem i założyłem łyżwy z butami. To nic , że dziewczęce, że rówiesnicy
śmiali sie ze mnie. Ważne, że z butami...rozumiesz ? Tak, wiem, dzisiaj to pusty śmiech ale wówczas...
Jeśli zbierasz informację o Finlandii , wpadnij do mnie. Adres znasz...Postaram się aby strona zadowoliła
jak największą liczbę osób. Będzie systematycznie rozbudowywana. To co widzisz dzisiaj, to
początek...
TO TYLKO JA
Mały człowieczek